Grafika PRASŁOWIANIE.pl

Zakarpacka wyprawa.

23 luty 2019r.


Kotlina Karpacka

Gdy w czasie epoki lodowcowej przesuwający się na południe Europy lodowiec zatrzymał się na północnych stokach Karpat, ich południowa strona stała się miejscem, w którym człowiek mógł przetrwać mroźny klimat. Kotlina Karpacka, w której człowiek otoczony był z każdej strony górami (Alpy, Karpaty i Góry Dynarskie) chroniącymi przez lodowcem oraz rzeka Dunaj, która użyźniała cały obszar Kotliny, pozwoliły nie tylko przetrwać epokę lodowcową, ale po ociepleniu klimatu stworzyć warunki, w których zaczęła się tworzyć jedna z pierwszych cywilizacji na świecie.


Kotlina Karpacka.


Rysunek przedstawia obszar Kotliny Karpackiej, w której człowiek mógł przeczekać epokę lodowcową (zacieniony obszar).


Kika tysięcy lat po cofnięciu się lądolodu daleko na północ, w VII i VI tysiącleciu p.n.e. w Kotlinie Karpackiej tamtejsza ludność zajmuje się uprawą zbóż (z pracy brytyjskich naukowców:„Dental calculus reveals Mesolithic foragers in the Balkans consumed domesticated plant foods”), powstaje pierwsze na świecie pismo („Vinčansko pismo.”, R. Pešić), zaczynają powstawać pierwsze na świecie warsztaty metalurgiczne (wytapianie miedzi). Dzieje się to na przeszło tysiąc lat przed powstaniem, wciąż jeszcze uznawanej za najstarszą, cywilizacji Sumeru (V-IV tysiąclecie p.n.e.) czy późniejszego starożytnego Egiptu (IV-III tysiąclecie p.n.e.). W tym też czasie z południa, z Anatolii, zaczyna napływać ludność, która trudni się rolnictwem. Zetknięcie się lokalnej ludności z ludnością napływową pozwala wykorzystać obustronnie zdobycze związane z hodowlą zwierząt i uprawą zbóż. Osłonięty górami obszar, z użyźnioną przez Dunaj ziemią (czarnoziemy), wpłynął na uprawę roli i hodowlę zwierząt, a tym samym na osiadły tryb życia i jednoczesne powiększenie się populacji ludzi w Kotlinie. W badaniach genetycznych dominują tu haplogrupy I2 i G2a (więcej na ich temat w części Początki: genetyczny duet I2 i G2a).


W kolejnych stuleciach Kotlina Karpacka staje się zbyt ciasna dla powiększającej się populacji ludności - zaczyna brakować przestrzeni pod kolejne uprawy. Z tego powodu lokalna ludność zaczyna się przemieszczać w kierunku północnego-zachodu, gdyż jeszcze tam była szansa na znalezienie nowych ziem dla rolnictwa. Każdy inny kierunek prowadziłby ludność w tereny wysokich gór (czy to Alp, Karpat czy gór Dynarskich).


Neolityczne rondele

Około 5000 lat p.n.e. na obszarze na północny-zachód od Dunaju, tj. na nizinie pomiędzy Karpatami a Alpami, ludność zaczyna budować rondele. Są to ziemne konstrukcje w kształcie koła otoczone drewnianą palisadą. Samo znaczenie neolitycznych rondeli nie jest do końca wyjaśnione. Zważywszy na fakt ukierunkowania bram wejściowych, mogły służyć za kalendarz, którym określano czas siewu czy zbiorów ("Astronomická orientácia rondelov lengyelskej kultury", V. Karlovsky, J. Pavuk), mogły też służyć jako magazyny na produkowaną przez tamtejszą ludność żywność (jamy zasobowe w badaniach prof. Furmanka w rondlu z Pietrowic Wielkich) czy miejsce gdzie gromadziła się lokalna ludność i podejmowała decyzje dotyczące ich wspólnego życia. Być może pełniły te trzy funkcje jednocześnie: nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której np. w czasie zimowego przesilenia, w wpadających przez bramę pierwszych promieniach wschodzącego słońca, zbiera się ludność, która planuje kolejny rok prac polowych i późniejszego gromadzenia tutaj zbiorów, czy nawet zapasów na zimę.


Jednak w przypadku rondeli z niziny u wyjścia z Koliny Karpackiej pojawia się pewien problem, bo nie jest to kilka rozrzuconych w terenie obiektów, lecz na obszarze średniej wielkości województwa, odnajdywane przez archeologów rondele liczone są w dziesiątkach, a w rzeczywistości mogła być ich nawet setka.


Aglomeracja neolitycznych rondeli.


Rysunek przedstawia rozmieszczenie rondeli na terenie dzisiejszych Czech, Słowacji, Węgier i Austrii. Zaciemniony obszar wskazuje skupisko rondeli na nizinie u wyjścia z Kotliny Karpackiej.


Zważywszy na ilość i gęstość rozmieszczenia rondeli (najbliższe oddalone były mniej niż 2 km od siebie), raczej nie były to kalendarze (ewentualnie co poniektóre), bo po co komu dziesiątki kalendarzy w tej samej okolicy. Jeden w zupełności by wystarczył. Poza tym, zamiast rondela można było użyć do tego celu kilku pali czy większą kamienną konstrukcję (dolmen). Miejsca kultu, o których często mówią archeolodzy, raczej to też nie były. Nie w takich ilościach. Może jednak miejsca zgromadzeń lub magazynowania zbiorów ludności rolniczej? Pojawia się też pytanie dlaczego te rondele znajdują się gównie w nizinnym paśmie między Alpami a Karpatami, a nie w pozostałych częściach Kotliny. Oczywiście w Kotlinie można odnaleźć pojedyncze rondele, ale nie w takich ilościach i nie w takiej koncentracji. Tak wielkie skupisko rondeli na obrzeżu Kotliny, przy głównym jej wyjściu w kierunku urodzajnych ziem nie mogło stanowić celu podróży spowodowanej przeludnieniem, bo przy takiej ilości i gęstości rozmieszczenia rondeli byłoby to jak wpadanie z deszczu pod rynnę.


Trzy drogi

Jeżeli założymy, że takie skupisko rondeli to dopiero początek właściwej wyprawy, to kluczowym będzie spojrzenie na pozostałe rondele, czyli zarówno te z Kotliny Karpackiej, jak również te (i przede wszystkim te) z terenów Polski i Niemiec. Na pierwszy rzut oka wydaje się jakby były porozrzucane w terenie bez większego ładu. Dla mnie wyglądały tak, dopóki nie wziąłem pod uwagę ewentualnej regularności ich lokalizacji, takiej jaką zaobserwowałem nad Odrą, tj. że są budowane w równych odstępach wzdłuż rzeki (patrz artykuł: Siódmy rondel). Korzystając z tej zasady naniosłem na mapę potencjalne trasy przemarszu. Założyłem, że celem będą urodzajne ziemie. Poza trasą wzdłuż Odry, naniosłem trasę biegnącą wzdłuż rzeki Morawy, by potem przejść na brzegi rzeki Łaby. Podobnie wyznaczyłem trasę biegnącą w górę Dunaju z ewentualną możliwością kontynuowania w dół Renu. Rondele, które znajdowały się w niedalekiej odległości od rzeki, które były od siebie w miarę równo oddalone i mogły stanowić trasę przemarszu zaznaczyłem wyróżniającym się kolorem (na pomarańczowo).


I to, co pierwsze rzuciło się w oczy: ich rozmieszczenie nie było przypadkowe. To co znalazłem zamieszczam na rysunku poniżej.


Trzy trasy przemarszu.


Przy takim spojrzeniu na rozmieszczenie rondeli, ich funkcje opisałbym w następujący sposób: ludność opuszczająca Kotlinę Karpacką zaczyna zbierać się na nizinie-wyjściu z Kotliny. Tam budują dziesiątki rondeli. W każdym z nich gromadzą się ludzie którzy będą brali udział w wyprawie do nowych siedzib, gromadząc jednocześnie potrzebne w wyprawie zapasy. Być może każdy z tych rondeli przynależał do jednej dużej rodziny, rodu. Wybudowany w kilka czy kilkanaście dni rondel, okopany wokół tak jak na biwaku okopuje się namioty (oczywiście w odpowiedniej skali), stanowił nie tylko miejsce na gromadzone i zabezpieczone palisadą zapasy (zabezpieczone przed wiatrem i dzikimi zwierzętami), ale także miejsce, w którym oczekiwano na pozostałych członków rodziny, rodów, którzy mogli przybyć w kolejnych dniach czy nawet tygodniach (opóźnienie mogło być związane zarówno z odległością, jak i oczekiwaniem na zakończenie zbiorów). Gdy wszyscy wyruszający zebrali się już na miejscu wraz z potrzebnymi zapasami, cała społeczność była gotowa by wyruszyć we właściwą podróż w celu dotarcia do nowych ziem do zamieszkania.


Od tego momentu dotarcie do nowych ziem przebiega w dobrze określonym schemacie (który został także opisany w artykule Siódmy rondel): grupa ludzi jako forpoczta wyrusza wzdłuż rzeki. Co kilkadziesiąt kilometrów (w Siódmym Rondlu była to odległość 100 km) budowany jest przez nich nowy rondel. Grupa ludności przemieszczająca się z dobytkiem najpierw do pierwszego rondela, w kolejnych dniach (czy nawet tygodniach) będzie mogła przejść do kolejnego nowo-wybudowanego przez forpocztę rondela. Po nich wyrusza kolejna grupa ludności (rodzina, ród) do opuszczonego przez poprzednią grupę rondela. W ten sposób całe rodziny będą mogły bezpiecznie przemieszczać się z całym dobytkiem na bardzo duże odległości.


Początki dróg pokazanych na mapie najprawdopodobniej były już znane mieszkańcom Kotliny i wiadomo było, że na drodze wzdłuż Dunaju, biegnącej pomiędzy górami, może nie być wystarczająco miejsca dla szukającej nowych ziem ludności. Droga nad Łabę w pierwszych etapach prowadziła w tereny górzyste. W obu przypadkach wymagało to przebycia znacznych odległości, by dotrzeć do większych urodzajnych terenów. Natomiast droga na północ od Karpat biegła przez Bramę Morawską, czyli naturalne obniżenie terenu między Karpatami a Sudetami i musiała być bardzo dobrze znana, bo była przetartym szlakiem ludności Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej (która wcześniej zadomowiła się nad Wisłą). Najważniejsze jednak było to, że prowadziła na tereny, które opuścił lądolód, gdzie ziemia stała się urodzajna i było do niej zdecydowanie najbliżej. Wybór drogi sam się narzucał - głównym celem wyprawy były ziemie po północnej stronie Karpat, ziemie dzisiejszej Polski.


Forpoczta głównej wyprawy, idąc w dół Odry, przekraczając Bramę Morawską, buduje pierwszy na nowych ziemiach rondel. Będzie on największy, stanowiąc główną bazę, z której będzie kontynuowana wyprawa na północ w kierunku Bałtyku.


Oczywiście drogi wzdłuż Dunaju czy Łaby były wciąż alternatywą dla osób, które nie chciały bądź nie mogły pójść na północ. Na każdej ze wspomnianych tras budowane były rondele służące jako punkty ”przesiadkowe” dla kolejnych rodzin przemieszczających się w nowe miejsce. Na każdej z nich grupy ludności (rodziny/rody) miały możliwość zaprzestania kontynuowania podróży i osiedlenia się gdzieś w okolicy. Przy większej liczbie osób chcących się osiedlić mogła się pojawić konieczność wybudowania kolejnego rondela.


Porównując opisane trasy, wyprawa wzdłuż Odry wyglądała na przemyślaną i bardzo dokładnie przygotowaną. Dokładność jaką widać w pomiarach (odległości pomiędzy rondelami, odległości od rzeki) mogą zaskakiwać. Mniejsza dokładność i brak takiej regularności w pozostałych trasach, będących niejako kalką wyprawy na północ od Karpat, może świadczyć o wysokim priorytecie zakarpackiej wyprawy. Oczywiście nie przeszkadzało to, by w przyszłości wykorzystać pozostałe przetarte już szlaki do zagospodarowania nieznanych terenów.


Kilka spostrzeżeń

Być może dlatego, że liczba odnalezionych rondeli w Polsce jest stosunkowo niewielka, próbuje się im przypisywać kluczowe role mówiąc o miejscach kultu, centrach zgromadzeń/wieców, kalendarzach czy miejscach służących do obrony przed najeźdźcą. Oczywiście, żadnej z tych funkcji nie można wykluczyć, ale patrząc na liczbę oraz koncentrację podobnych rondeli na nizinie między Karpatami a Alpami, każda z tych ról wydaje się być tam nieistotna (komu potrzebne dziesiątki kalendarzy, miejsc zgromadzeń czy kultu i to w tak wielkim zagęszczeniu). Warto również zwrócić uwagę na to, że rondele nie były budowane na wzniesieniach, co zdecydowanie obniżało ich walory obronne. Chyba, że mówimy tu o obronie przez wiatrem czy dziką zwierzyną.


Myślę, że warto spojrzeć na rondele jako (nie)zwykły, zabezpieczony palisadą przed wiatrem i dzikimi zwierzętami, wyposażony w rowy odwadniające teren. Nie chodzi mi tu o typową zagrodę dla zwierząt (wtedy rondele byłyby rozrzucone po całej Kotlinie Panońskiej), ale bardziej jako tymczasowe miejsce gdzie mogła się zgromadzić ludność wraz z dobytkiem i zapasami na zimę w ramach przygotowań przed wyprawą (coś na obraz schroniska w górach). Nie zmieniając swojego charakteru, mogły być wykorzystywane jako przystanki w poszczególnych etapach podróży (analogicznie do stacji kolejowych/stacji przesiadkowych). Ich różnica w wielkościach mogła zależeć od ilości osób i dobytku jaki miałby się tam znaleźć (zależna od wielkości rodziny/rodu). Mogła też zależeć od ich ważności, intensywności wykorzystania. Dlatego nie ma tam śladów mieszkania, palenia ognisk. Są za to pozostałości po zbożach, czasem zwierzętach hodowlanych. Pojawiają się też dodatkowe jamy zasobowe. Niewykluczone, że po dłuższym czasie wykorzystywane przez wciąż napływającą nową ludność rondele, w pewnym momencie mogły stać się zbędne i zostały zwyczajnie opuszczone.


Na zakończenie jeszcze kilka spostrzeżeń:


  • Zakładając poprawność definicji funkcjonowania opisanych rondeli, na mapie (poza Siódmym Rondlem) widzę miejsce na co najmniej jeszcze dwa, których szukałbym na terenie Czech. Oba zaznaczyłem pinezką w kolorze zielonym, nad rzeką Morawą.

  • Zakarpacka wyprawa.


  • Na podobnej zasadzie spodziewałbym się jednego bądź dwóch dodatkowych rondeli ulokowanych na brzegach Noteci, tworzących drogę pomiędzy Odrą i Wisłą - drogę łączącą ludność Kultury Lendzielskiej (rondele są jej reprezentacją) z ludnością Kultury Ceramiki Wstęgowej Rytej, która zadomowiła się wzdłuż Wisły. Zaznaczyłem je na czerwono (prawa strona mapy).

  • Warto również zauważyć, że pomiędzy zaznaczonymi na mapie zakończeniami tras Dunaj-Ren i Morawa-Łaba mogła płynąć w tamtych czasach rzeka (podobnie jak w przypadku Noteci między Odrą i Wisłą). Tym bardziej, że obecnie oba punkty połączone są ciekami wodnymi (rzekami i kanałami). Biorąc pod uwagę dwa istniejące pomiędzy tymi trasami zaznaczone na czerwono rondele (lewa strona mapy), oraz rondel w Rąpicach na Odrze, można przypuszczać, że między tymi rondelami mogła istnieć dodatkowa wytyczona droga, która dawała możliwość komunikacji między Odrą i Łabą, a w dalszym kroku komunikacji w kierunku odległego Renu.

  • W taki sposób mogła powstać droga wschód-zachód biegnąca od Wisły aż po Ren, wykorzystująca zaznaczone na mapie rondele.

  • Tak według mnie wyglądała dobrze zaplanowana wyprawa, która 7 tysięcy lat temu miała na celu zasiedlenie terenów na północ od Karpat, terenów dzisiejszej Polski. Wyprawa, która pozwoliła stworzyć rozległą sieć osadniczą nie mogła być dziełem przypadku.



    * * *



    Czytaj również:


  • Siódmy Rondel - o prawdopodobnym odkryciu siódmego neolitycznego rondela w Polsce
  • Geniusz Słowian - o najciekawszych starożytnych odkryciach archeologicznych na terenie Polski
  • Kultury Archeologiczne - interaktywne mapy kultur archeologicznych Polski
  • Początki - o pojawieniu sie pierwszych osadników na ziemiach obecnej Polski (przeszło 7 tysięcy lat temu)
  • Droga do Indii - Prasłowianie i Ariowie, czyli o pojawieniu się mutacji R1a-Z93 w Azji Środkowej
  • FacebookTwitterPodziel się!

    Powrót na górę strony www.praslowianie.pl